Z ciekawości zajrzałem do pewnej mądrej gazety, która od wielu miesięczny gości u nas w domu. Zajrzałem tylko dlatego, że w oczy rzucił mi się test zatytułowany: Jakim jesteś tatą. To nie było takie proste…
1. W piaskownicy twój synek bije łopatką po głowie starszego kolegę.
Wszystko fajnie, ale my nie mamy piaskownicy. Kiedyś była duża piaskownica, ale tylko dlatego, że na boisku była bieżnia i miejsce do skoków w dal. Ponieważ nikt nie skakał w dal, ani też nie biegał, piaskownica należała do dzieci. Po latach dotarło do mnie, że z owego piasku korzystają tylko dzieci, ale i koty. Jakoś nie widzę Franka w kociej kuwecie. Nie wiem, co odpowiedzieć.
Odpowiedzi:
Myślisz z dumą: „Taki mały, ale nie da sobie w kaszę dmuchać! Ale z niego słodki zadziora! Całkiem jak ja w jego wieku” i puszczasz do niego oko.
Więc ja w jego wieku nie biłem nikogo łopatką, a już z całą pewnością nie starszego kolegę. Tyle rozumu miałem. Zenek chyba też już tyle ma….
Patrzysz w górę i udajesz, że przyszedłeś z kimś innym, np. z tamtą grzeczną dziewczynką w sukience w kwiatuszki.
Tak, a tatuś tej grzecznej dziewczynki zacznie coś podejrzewać, no way! (swoją drogą, żyjemy w ciekawych czasach)
Od razu ostro karcisz synka. No i oczywiście, koniec z czekoladą w tym tygodniu!
I wyrasta znerwicowany młodociany, który z problemami do taty nie przyjdzie.
Owszem, postępujesz tak, jak należy. Zabierasz synkowi łopatkę, choć wcale nie jesteś do końca pewien, czy to czasem tamten drugi nie zaczął bójki…
No i w ten sposób postępowali moi rodzice, a ja do dzisiaj pamiętam, jak dostawałem “po głowie” za coś, czego nie zrobiłem, a na pewno nie ja zacząłem. Poczucie niesprawiedliwości było duże. Franek wie, że nie bije się (bez powodu) innych, nawet jeśli są (granice) bardzo irytujący. Za to narzeka w swoim narzeczu, prawie jak tata.
2. Twoja ulubiona zabawa z maluchem to:
Na razie strasznie monotonne czynności, jak wkładanie misia do puszki, zamykanie puszki (po ciasteczkach), otwieranie puszki i radocha ze znalezienia misia. Gdy uda mi się misia wyciągnąć i ukryć, to mina Frania jest bezcenna;))))
Oczywiście coś edukacyjnego: rysowanie albo liczenie…
Jeszcze nie jarzy liczb, ale gdy tylko coś czytamy, to mu liczę i pokazuję cyferki
Co do tego nie ma dwóch zdań: wyścigi na hulajnodze!
do kuchni i z powrotem!
Granie na komputerze – znajomość komputera przyda się przecież dziecku w szkole.
Na komputer jeszcze przyjdzie czas. Teraz jeszcze żadnych monitorów ani wyświetlaczy.
Układanie z klocków. To znaczy – maluch układa, ty wreszcie masz chwilkę dla siebie…
bez sensu zabawa
3. Kiedy zobaczyłeś dwie kreski na ciążowym teście, pomyślałeś:
„Nareszcie! Teraz wreszcie mam dla kogo żyć!”
To jest bardzo ciekawe doświadczenie. Nie ukrywam, że emocje są bardzo duże, z jednej strony radość, z drugiej lekki strach. Można to porównać do rzucenia szefowi: “koniec, spadam stąd” i zmiany życia. Bo że się zmienia, to już wiemy…
„O rety! Jak my sami sobie damy radę?!”
„Hm… Ciekawe, jak to jest mieć dziecko?”
„Dwie kreski? O matko, to znaczy, że co? Bliźniaki?!”
4. Twoja córka idzie na pierwszą randkę. Jej bluzka jest zdecydowanie za obcisła i kończy się wysoko nad pępkiem. Ty:
Franek jest facetem:)
5. Kiedy przychodzisz do domu z pracy:
Od razu siadasz na dywanie z maluszkiem. Wreszcie możecie się razem pobawić!
Wyganiasz żonę z kuchni i przygotowujesz obiad dla całej rodziny. Najczęściej spaghetti.
Kolejne pytanie i kolejne schody. Zaraz po przyjściu do domu myję ręce, bo tak mnie nauczono;) Potem albo robimy razem obiad, albo siadamy do jedzenia, a na końcu się bawimy. Czasem spać się chce, ale od czego jest kawa i umiejętność spania z otwartymi oczami.
Ucinasz sobie zasłużoną drzemkę przed kolacją.
Włączasz maluchowi bajkę i oglądasz ją razem z nim, żeby ochłonąć po całym dniu.
Ktoś tak robi?
6. Spotkałeś nauczycielkę twojego syna. Skarży się, że wasze dziecko opuściło się w nauce. Na domiar złego zaczęło strasznie przeklinać.
Jeszcze parę lat minie, zanim zacznie mi to grozić. Ale co wtedy? Na pewno poważna rozmowa z nauczycielką (o ile jest typem skłonnym do dialogu), potem z Frankiem, ale jakoś wątpię, żeby do tego doszło.
Wszystko opowiadasz żonie i prosisz, by jakoś spróbowała ugłaskać nauczycielkę.
Zabierasz małego na poważną, męską rozmowę o życiowych priorytetach.
W myślach przedrzeźniasz czepialską nauczycielkę. Skoro jest pedagogiem, to chyba wie, że to tylko taki wiek!
Dajesz maluchowi szlaban na telewizję. Jak się poprawi, to pogadamy o zniesieniu kary!
Chyba druga odpowiedź najbardziej jest zbliżona do ewentualnej reakcji.
7. Maluch dziś wrócił do domu z płaczem. Jego najlepszy przyjaciel z przedszkola mocno go popchnął i jeszcze napluł na niego. Poszło o koparkę.
Opowiadasz o tym, jak dawno temu twój najlepszy przyjaciel też kiedyś cię rozczarował. Ale w końcu mu wybaczyłeś.
Podpowiadasz mu kilka ciętych ripost. Na przykład: „Sam jesteś głupi, ty głupku!”
Uczysz go walczyć jak prawdziwy mężczyzna. Niech wszyscy wiedzą, że królem piaskownicy jest twój syn
Prosisz, aby syn jutro pokazał ci kolegę w szatni. Już ty mu powiesz do słuchu
Dopóki mały bawi się sam i na spacery wychodzimy razem (jak juczny wielbłąd wyglądam, ale może mi troszkę brzucha zniknie), to takich problemów nie mam. Ale myślałem już, co to będzie. Jeśli Franek odziedziczy posturę swoich rodziców, to królem piaskownicy raczej nie zostanie. Chyba że będzie sprytny. Z tych odpowiedzi na pewno odrzucam ostatnią. Pierwsza może posłużyć jako uzupełnienie. Uczyć dziecko przemocy? Niezła zagwozdka…
8. Wasza dwuletnia córeczka powiedziała do ciebie po raz pierwszy: „Tato, kocham cię”. Ty:
Płaczesz ze wzruszenia.
no….
Prosisz, aby mała powiedziała to jeszcze raz, ale teraz do kamery. Będzie superfilmik!
Wybuchasz śmiechem. Mała jest taka zabawna, gdy robi poważną minkę i mówi te swoje słodkie mądrości!
Jesteś trochę skrępowany. Oczywiście odpowiadasz jej tym samym, choć zamiast słowami, wolisz okazywać ojcowską miłość na inne sposoby.
9. Kiedy tak patrzysz na swoje spokojnie śpiące maluchy, marzysz, aby one:
Osiągnęły kiedyś coś ważnego, na przykład odkryły jakiś pierwiastek. Na wszelki wypadek zapisałeś je na tenisa, pływanie oraz naukę języków. Talenty trzeba rozwijać już od najmłodszych lat.
Były wyluzowane i lubiane przez wszystkich. Przecież im więcej przyjaciół, tym fajniej!
Znalazły szczęście i robiły w życiu to, co lubią robić.
Jak najszybciej dorosły. I żeby w końcu przespały całą noc!
Odpowiedź e: by niczego w życiu nie żałowały. Spotykamy bardzo różnych ludzi, czasem dobrych, czasem złych, uzdolnionych i nie, wykształconych i prostych jak budowa cepa. Życie nauczyło mnie (w szkole średniej) szacunku do tych, którzy nie mają wykształcenia, ale robią coś pożytecznego w życiu. Jest wiele zawodów czy prac, które nie wymagają studiów, a jednak ktoś je musi wykonać. Odkrycie pierwiastka nie ma znaczenia, jeżeli nie robi się tego z pasji i dobroci, a jedynie z chęci zysku. Tego ich należy uczyć.
Zrobiłem test, przeczytałem wynik, potem resztę wyników i doszedłem do wniosku, że wszystkie komentarze były raczej pozytywne. Ot, gazetka dla pozytywnych rodziców.

